| Autor |
Wiadomość |
Rom
|
# Posted: 19 Wrz 2010 00:17
Odpowiedz
Ja nabawiłem się leku wysokości przez nadużywanie środków psychoaktywnych: alkohol, narkotyki. Po mimo iż przestałem zażywać to lęk pozostał. Latam samolotem, chodzę po górach ale tylko i wyłącznie dla tego że potrafię się zaprzeć. Ostatnio wszedłem po drabinie na platformę o wys. 3 m i tak się zawiesiłem że gdyby nie kolega to by mnie straż pożarna musiała sciągac, a na "rysy" wyścigi z kolegami sobie urządzamy, tak dziwny i nietypowy jest ten mój lęk.
|
|
|
Anonim
|
# Posted: 3 Gru 2010 22:50
Odpowiedz
nie zgadzam sie,ze lek to oznaka "cienkosci". sama boje sie wysokosci. nie wyjze z 3 pietra bo boje sie ,ze spadne,chociaz wiem,ze tak sie nie stanie. sama jeszcze pol biedy,ale gdy ktos sie wychyla mam łzy w oczach i panike ze ten ktos spadnie,nie pływam na basenie bo sie boje . nie wymyslam soebie tego i nie jest to urojonie,,fobia tego nie nazywam,nie przeszkadza mi to za bardzo ani nie jestem od tych mysli uzalezniona jednak nie nalzey skazywac na porazke kogos kto ma jakies leki,to normalka ;)
|
Anonim
|
# Posted: 2 Mar 2011 09:07
Odpowiedz
Ja mam lek wysokosci - jak czytam w wersji soft. Nigdy mi nie przeszkadzal, az zaczalem jezdzic na nartach. Teraz musze go zwalczyc. :-) Pytanie jak?
|
Anonim
|
# Posted: 2 Mar 2011 09:18
Odpowiedz
A... uzupelnienie - zezdzic na nartach to jezdzic kolejka linowa. Wyciag krzeslelkowy to chyba do 10m nad ziemia. Gorzej z wagonikiem - do 180m nad ziemia. Wszystko jest git, jak jest 3 - 4 metry nad ziemia. Gorzej jak zatrzyma sie w jakims wysokim punkcie - wisi i buja sie na wietrze. Nie ma znaczenia czy patrze w dol, czy nie. Najgorzej chyba patrzec do gory... Czasem jest luz - wjezdzam i bylo super, czasem wjade tym samym wyciagiem i obiecuje sobie - ze nigdy wiecej. Wszystko byloby super, ale po takim feralnym wjezdzie nie ma frajdy z jezdzenia - bo wiesz, ze na dole czeka kolejny wjazd. No i wspolczuje tym co maja gorzej niz ja. Ja samolotem tylko przy oknie. Na balkon na pietrze powyzej 8 nie wyjde [kreci mi sie w glowie] - a np. Palac Kultury - nie ma problemu. To samo mi sie czasem dzieje, jak widze, ze ktos robi cos dla mnie przerazajacego np. zmywa okna stojac na taborecie przy otwartym oknie. Moment i krew mi w zylach zamarza... Jak moge wole sam to robic. Podobno to dobrze rozbudowany instynkt. :-)
|