| Autor |
Wiadomość |
Anonim
|
# Posted: 26 Lut 2009 13:30
Odpowiedz
Dla 'kroplowciągaczy' bardzo odradzam tabakę, podrażni tylko nos i będzie niewygodnie. Dodatkowo dodam, że do tabaki można się przyzwyczaić, lubić ją, ale nie uzależnić się. Pomijam oczywiście przypadek, gdy ktoś wciąga ją co chwilę, by ciągle czuć to kręcenie w nosie ;)
|
|
|
men
|
# Posted: 26 Lut 2009 14:22
Odpowiedz
Witam. Mam 20 lat i zawsze mam problem po odstawianiu kropli (używam różnych, teraz Xylorin) na ogół gdy jestem chory. I często po chorobie używam przez jakiś czas, teraz też potrzebuję ich by zasnąć, inaczej zaczynają się problemy z oddychaniem, nie udaje mi się oddychać głębiej, lżej. Staram się je zawsze odstawiać w miarę szybko, jednak trwa to jednak po parę tygodni. Utrudnieniem jest moja alergia, aktywna latem; kiedyś jednak była bardzo agresywna, teraz tylko trochę mnie męczy. Wiem, że można się od kropli uzależnić, wiem też że często trudno mi bez nich zasnąć, wydaje mi się, że są dla mnie utrudnieniem. czasem bardzo mi ich potrzeba, nawet jak nie jestem chory. Bardzo pomogło mi uprawianie sportu - być może dlatego, że naczynia krwionośne się rozluźniają, poprawia się stan organizmu i w związku z tym pragnienie wlania sobie do nosa czegoś, maleje. Nie wiem, czy są jakieś rozwiązania problemu uzależnienia (gdyż staje się ono aktywne na poziomie somatycznym), ale wiem, że da się wojować i osiągać sukcesy. I polecam bieganie oraz inne sporty.
|
Anonim
|
# Posted: 26 Lut 2009 14:38
Odpowiedz
Pomyśleliście kiedyś o tym, żeby używać chusteczek do nosa?
|
Anonim
|
# Posted: 26 Lut 2009 15:57
Odpowiedz
Co to duzo mówić byłem uzależniony od kropli xylometazolin minimum 3 lata. Nosiłem je prawie zawsze przy sobie, a żeby zasypiać bez nich to nie było mowy. Wiecie nie uznawałem tego za jakiś duży problem, ale oczywiście gdy ich nie miałem odczuwałem dziwny niepokój, czułem że czegoś mi brakuje. Listopad 2008 to okres kiedy uwolniłem się od tego syfu. Co dziwne nie planowałem tego, po prostu krople skończyły mi się a apteka była zamknięta. Wytrzymałem pierwszą noc a nos nie był zatkany postanowiłem więc narazie nie kupować kropli i tak do dziś to się ciągnie. Myślę, że to uzależnienie to w 80% wina naszej psychiki... BYE
|
Anonim
|
# Posted: 27 Lut 2009 01:46
Odpowiedz
Tak na pzyszłość polecam czytać ulotki, na Xylometazolinie wyraźnie jest napisane żeby nie brać dłużej niż 5 dni bo może uzależnić, ja osobiście też je kupuje bo czasem mi się nos zatyka i nie mogę spać wtedy, no i jak mam katar. Raz mnie zaczeło już tak na poważnie, miałam uczucie zatkaneo nosa przez 3 tygodnie, ae sie zoriętowałam i przestałam brać, z tym zapchanym nosem to tyko uczucie, jak się je zwalczy jest ok :]
|
Anonim
|
# Posted: 27 Lut 2009 01:56
Odpowiedz
Witam! Niektore z wypowiedzi jak zywo przypominaja moja historie. Mam 26 lat, krople odstawilem 3 lata temu po 6 latach uzywania dzien w dzien. Mialem zawsze conajmniej 3 buteleczki kropli: dwie przy sobie, jedna z atomizerem, druga "klasyczna" xylometazolin, a na noc mieszalem xylometazolin z sulfarinolem, by chociaz troszke zminimalizowac wysuszenie sluzowki. Pewnego dnia po prostu postanowilem rzucic kropelki - przestalem uzywac, pierwszy tydzien byl straszny, ciagle uczucie zapchanego nosa. Po miesiacu odstawienia doszedlem do stanu takiego jak dzis - czyli prawie dobrze, jednak wystarczy lekkie przeziebienie i od razu korci mnie by wrocic do kropelek :-) Wydaje mi sie, ze stosowanie kropel przez tyle lat zniszczylo mi sluzowke. Nie pamietam jak bylo zanim zaczalem nalogowo uzywac kropli jednak teraz by miec uczucie zapchanego nosa wystarczy, ze wejde z zimnego otoczenia do cieplego - od razu nos mi sie zatyka. Odradzam komukolwiek stosowanie kropli przez dluzszy czas. Nie warto.
|
Anonim
|
# Posted: 27 Lut 2009 03:02
Odpowiedz
Witam Miałem ten sam problem 10 lat nałogu zawsze ze sobą kropelki i wszędzie . Jak tylko chciałem je odstawić nos był tak zapchany , że nic się nie dało zrobić lecz jakoś z tego wyszedłem a pomógł mi CIRRUS co prawda na ulotce jest napisane aby nie brać dłużej niż 6 dni ja brałem 14 ale pomogło . Dwa pierwsze dni były kropelki Otrivin i Cirrus a następne już tylko tabletki i się udało . Teraz nawet jak jestem nie wiem jak chory nie ma mowy na krople i najważniejsze nawet w zimie śpię przy otwartym oknie aby powietrze nie było za suche bo "katar" wraca .
|
|
|
fragless
Użytkownik
|
# Posted: 27 Lut 2009 05:57
Odpowiedz
mam to samo
|
Anonim
|
# Posted: 27 Lut 2009 07:35
Odpowiedz
Witam,
Ja miałem od dziecka zawsze zapchany nos w nocy. W szkole średniej zacząłem używać xylometazolin i różne specyfiki (zacząłem chodzić prywatnie do laryngologa) ale pomagało tylko tyle, że mogłem oddychać po kroplach. Żeby się nie uzależnić od tych kropel, kupiłem jeszcze Thymazyn (chyba tak się nazywało), ale to była kompletna porażka, cierpiałem przez niego bezsenność. Do tego to co piszecie - utrata węchu, zawsze zapchany w nocy nos.
Jednak znalazłem lek!
Kiedyś przyjechała do mnie ciotka i dała mi książkę Tombaka, przeprowadziłem radykalne zmiany w żywieniu - wcześniej piłem litr mleka dziennie, jadłem dużo mięs i białego pieczywa. Oczyściłem organizm, mleko zredukowałem do minimum (jak już to kefiry), ze słodyczy jem tylko ciemną czekoladę i jak najrzadziej mięso. Po chleb razowy na zakwasie jeżdzę kilkanaście kilometrów (kupuję na tydzień, ale i przez 2 tygodnie nie pleśnieje).
Już po pierwszym oczyszczaniu organizmu, zatory w nosie zniknęły (kto je ma ten wie, że są nie do wydmuchania), pierwszy raz odkąd pamiętam, zacząłem przesypiać całe noce, oddychając nosem. Wrócił mi węch (czasem tracę go podczas świąt, zwłaszcza zimą, kiedy się więcej je, jest zimno i nie chodzi się na dwór).
Zainteresujcie się rozsądną dietą, ograniczcie mączne, mleczne i słodkie produkty, może wielu z was też się wyleczy. Nie jestem fanatycznym zwolennikiem Tombakowych teorii, ale mi naprawdę pomogły.
Pozdrawiam
|
Tomkus
|
# Posted: 27 Lut 2009 16:01
Odpowiedz
Znalazłem ten wątek na wykopie i ku mojemu zdziwieniu widzę, że nie byłem jedynym uzależnionym od kropli do nosa.
Zaczęło się to tak dawno, że nawet nie pamiętam kiedy. Dosłownie od zawsze miałem zatkany nos i wieczny katar. Gdy udałem się jeszcze w liceum (czyli jakieś 10 lat temu) do laryngologa w państwowej przychodni, ten nawet pożądnie mnie nie zbadał i bąknął coś o zrobieniu autoszczepionki i wymazie z nosa i ogólnie dał mi do zrozumienia, że mu głowę zawracam. No i tak, męczyłem się z tym moim nosem bardzo długo. Miałem nos zatkany na tyle uciążliwie, że bez kropli nie mogłem normalnie funkcjonować. Zawsze musiałem mieć buteleczkę Xylozinu w kieszeniu, obok łóżka, w pracy i w samochodzie. Jak nie była w zasięgu ręki dosłownie nie dało się żyć! Uczucie zatkanego nosa było nie do wytrzymania i tylko krople przynosiły ulgę. Na dodatek zacząłem zajmowąć się nurkowaniem, gdzie drożny nos i zatoki to po prostu niezbędna rzecz do wyrównywania ciśnienia. Więc przed każdym zanurzeniem aplikowałem sobie porcje kropli i jakoś dawało się przedmuchać nos.
Jakiś rok temu miałem już tak bardzo dosyć tych kropli, które nie pozwalały mi normalnie żyć, że zacisnąłem zęby i odstawiłem je na dobre. Było bardzo ciężko. Trwało to ok, 2-3 tygodni gdy przyszła zauważalna poprawa i objawy zatkanego nosa zaczęły puszczać. Teraz jest o niebo lepiej. Także polecam jednak silną wolę i można się z tego uwolnić.
Na dodatek trafiłem na dobrego lekarza w międzyczasie, który bardzo szybko zdiagonozował, że mam krzywą przegrodę nosową i to jest również przyczyną mojego wiecznego kataru. Jest to sprawa operacyjna - ale uwaga ! Ostrzegł mnie również, że taka operacja niesie pewne ryzyko - jest możliwość stracenia lub dużego ubytku węchu. Jest to również operacja bardzo bolesna i wymaga długiej rekowalescencji.
Jakiś czas temu widziałem na Discovery program o pewnej metodzie lekarzy rosyjskich, która niestety jest jeszcze w fazie eksperymentów klinicznych. Otóż rozgrzewają chrząstkę przegrody nosowej laserem, aż staje się plastyczna i łatwa do formowania. Nastawiają przegrodę i pacjent idzie do domu 2 godz. po zabiegu. I to wszystko w znieczuleniu miejscowym i bez łamania nosa. Niestety nie znalazłem na internecie nic więcej poza wzmiankami, iż jest to metoda eksperymentalna.
Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości w odstawianiu kropel! To jest możliwe!
|
jogi007
Użytkownik
|
# Posted: 28 Lut 2009 14:13
Odpowiedz
Witam. Od 10 lat używam xylometazolinu.Przeczyczatełem wszystkie posty tego forum i dalej nie wiem jak się od kropli uwolnić.Mam krzywą przegrodę i chore zatoki.Byłem już w szpitalu przygotowany do prostowania przegrody ale lekarz stwierdził, że mam zawalone zatoki i musieli mi zrobić punkcję.Potem nie mogłem już czekać miesiąc na zabieg prostowania bo musiałem wyjechać za granicę do pracy.Niektórzy na tym forum radzą żeby po prostu przesać używać kropli i po paru dniach wszystko będzie dobrze.Ja już próbowałem.Budzę się wtedy w nocy i normalnie się duszę.Nie mogę nic powiedzieć ani przełknąć śliny.Tragedia.Nie wiem co z tym dalej robić.Pozdrawiam.
|
Anonim
|
# Posted: 2 Mar 2009 16:09
Odpowiedz
Witam wszystkich uzaleznionych od kropli!! Jestem uzalezniona od 15 lat,biorę xylometazolin.Wiem na 100% ,ze u mnie nie jest to na tle alergicznym.Zaczeło się od przeziębienia,wiadomo-katar,nie mogłam spac w nocy-krople,w dzien cięzko oddychać krople i po około 4 tyg. kiedy kataru już dawno nie było,ale był zapchany nos,zaczełam się zastanawiać co jest nie tak,ale było za póżno-śluzówka była już na tyle zniszczona ,ze bez kropli nie funkcjonowała tak jak trzeba,czyli nie obkurczała się.Koszmar,męczarnia,spie z kroplami,noszę je wszędzie,a jak nie daj Boze zapomne ,nos zapchany i okropne uczucie spuchniętej sluzówki rozpierającej nos.... Od jakiegos czasu szukałam pomocy w internecie,wyczytałam kiedys o przeszczepie śluzówki w szczecińskiej klinice,ale koszt był duzy (pare tysięcy zł.)Lekarka powiedziała ze na kase chorych nie da rady. Więc dałam sobie spokój. Kilka dni temu dowiedziałam się o zabiegu LASEREM CO2 [b][/b]z niemieckiej TV.Poczytałam na forum niemieckim i wiem ze jest to zbieg który trwa kilka minut(najpierw 1 dziurka),po około 2-3 tyg. następna,jak ta pierwsza dojdzie do siebie po zabiegu.Chora tkanka jest usuwana za pomocą lasera.Zabieg jest nieprzyjemny,ale nie jest bolesny.W Polsce takze są przeprowadzane te zabiegi,jak wyczytałam wyżej na forum.Tylko w Niemczech robią je już tą metodą od około 2001 roku (na kase chorych).Cena zabiegu osoby nieubezpieczonej to jak wyczytałam 280 euro za 2 zabiegi(dziurki).Nie wiem jak u nas,jeszcze nie doczytałam czy robią na kase chorych ,czy trzeba płacić,ale na pewno się zdecyduje,mam dosc 15 lat męczenia.Ludzie piszą że odżyli,nabrali chęci do życia po tych zabiegach.Odzyskałam nadzieję :))) Teraz tylko dobry lekarz i NIGDY WIĘCEJ KROPLI!!!!
|